Gdy Jaś nie stał się Janem

Był sobie Jaś, miał lat kilka. Jak każde dziecko psocił, urokiem zdobywał serca przypadkowych, mijanych na ulicy cioć. Jaki słodki chłopiec! Fakt był uroczy, bez dwóch zębów, blond włosy, buty mokre, bo kałuży nie można omijać, na tyłku plama. Lata mijały i mama Jasiowi nie pozostawiła wyboru. Dziecięca ciekawość, naiwność, bezradność a także kreatywność i chęć poznawania świata musiały pójść w odstawkę. Halina zapisała swoją córkę na naukę chińskiego, Zosia swoje syna codziennie wozi na treningi do popularnego klubu piłkarskiego w Warszawie. Jagoda? jej dzieci w wieku czterech lat chodzą na naukę pisania i czytania.

Mama uczy samodzielności. Super! chce, żeby mój syn, moja córka mieli lepszy start w życiu, nie to co ja, całe życie w sklepie na kasie, czy w korpo, co to za życie?

Jaś więc uczył się, szkolił, czas mijał i stał się dorosły.

Ponieważ mamy bujną wyobraźnię to ją wykorzystajmy i udajmy się do naszego bohatera i zobaczmy co u niego słychać. Jak się okazuje mieszka nadal w Warszawie, w korpo. Praca, siłownia, imprezy i tak non stop. Mama dzwoni i mówi, za mało zarabiasz synku, jak za takie pieniądze można się utrzymać? Stać Cię na więcej. Julki córka kupiła właśnie nową toyotę, Karola syn świetnie gotuje.

 

Tak więc już wiemy, że Jaś nie stał się Janem. On o tym nie wie, mama walczy o każdy kęs jego życia. Popełniał błędy wtedy gdy nie słuchał się mamy, innych nie odnotowano. Potrzymam cię za rączkę – żebyś nie upadł, odsuń się od piekarnika – żebyś się nie poparzył, nie biegaj tak szybko – bo się przewrócisz. Jaś jak wiele młodych dzieci został zaprogramowany na sukces, bo ona, jako odpowiedzialna matka nie pozwoliła, aby jej dziecku coś się stało. Wtedy i długo później nic się nie stało, ale po kilkunastu latach stało się bo Jaś nie przeżył dzieciństwa bo w imię lepszego życia niż ona sama miała spełniał jej potrzeby. Żyła za niego. Nie była dla niego drogowskazem, tylko policjantem w cywilu, który mówił co robić a czego nie, wyręczała go, bo sam był za mały, za słaby, zbyt zmęczony. wiele tego, zamiast móc popełniać błędy, uczyć się na nich czy zwyczajnie ponosić porażki. Nie dała szans na wsłuchanie się kim on sam z siebie chciałby być.

Fajnie jak dziecko będzie sobą i damy mu taką możliwość, niech sam szuka swojej drogi do tego, żeby żyć w zgodzie ze sobą, tak, żeby mógł być szczęśliwym i dawać szczęście innym.

Dodaj komentarz