Roma – księżniczka z Krakowa

Rozkochała w sobie tenisowy świat. W kraju niedoceniona wręcz momentami znienawidzona. Dziewczyna, która miała nic nie ugrać, nic nie osiągnąć. Naród tak zdecydował. Ona jednak miała zupełnie inne zdanie i po cichu robiła swoje. Skrajne emocje jej karierze towarzyszyły od początku, świat widział w niej nową Martinę Hingis, której chyba nikomu przedstawiać nie trzeba, w kraju wydawano kolejne oświadczenia anonimowych ekspertów z nadwagą siedzących z butelką piwa przed telewizorem.  Brak serwisu, słabe uderzenia, granie na środek kortu. To jedne z najbardziej powszechnych wypowiedzi tamtego i późniejszego okresu pod adresem Agnieszki. Ona jednak w szybkim czasie przesiadła się z podmiejskiej kolejki do lukratywnego ekspresu, który zawiózł ją na szczyt tenisowej kariery. I tak z nią przegra, i tak nie wygra tego turnieju – takie nastawienie praktycznie zawsze kibicom w Polsce towarzyszyło. Nawet jak wygrywała to popmy z tego nie było.

Robert Radwański a później Tomek Wiktorowski praktycznie codziennie tracili swoje posady u jej boku, bo przecież nie znają się na tym co robią. Może to i szczęście, że Radwańska większość czasu spędzała latając po świecie i nie czytała, ani komentarzy, ani tych, którzy pisali o niej w prasie czy też komentowali jej mecze w telewizji. Od zawsze i zawsze wszystko nie tak. Najpierw „nie wyglądała”, później wierzyła w Boga, popierała pewną opcję polityczna a później raczyła się zakochać. W tym momencie już większość miała przekonanie, że to koniec kariery.


Reakcje na decyzję Agnieszki spływały do mediów powoli. Świat po prostu był w szoku. To pokazuje, jaką wartość zbudowała w świecie, ona mała księżniczka Roma z Krakowa, która stałą się królową Agnieszką światowych kortów. Patrzeć jak pięknie świat ją żegna, jest czymś niesamowitym i ekscytującym. Teraz kibice nadal będą się cieszyć z wygranej jednego meczu w miesiącu, pewnej tenisistki, która za chwilę będzie numerem jeden w Polsce, zamiast cieszyć się z dotychczasowych triumfów lub przegranych w finalnych fazach rozgrywek turniejów Iśki.

Czas dać trochę odpoczynku Radwańskiej, ale nie zapomnieć o niej i korzystać z  doświadczenia zdobytego na światowych arenach. Byle mądrze!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *